Song

sobota, 15 lutego 2014

ZIMO PRECZ.

Za nami połowa lutego. Niby połowa również przed nami ale wierzę, że ta pomyślna.
Robi się coraz cieplnej, śnieg topnieje, mrozu nie ma.
Widok z balkonu.
Rok temu zima dała nam porządnie w kości. Nie dość, że trwała do połowy kwietnia to jeszcze oferowała nam prawdziwe wichury śnieżne (niezapomniany 15 marca...). Tym razem jest jakoś.... inaczej. Pierwszy śnieg spadł w styczniu (tylko po to, aby zaraz stopnieć). Zimą możemy nazwać okres trwający od połowy stycznia do około pierwszego tygodnia lutego. Tylko wtedy było naprawdę mroźnie, występowały bardzo niskie temperatury. Teraz zrobił się taki Marzec - z dnia na dzień śniegu jest coraz mniej. I dobrze! Niezbyt lubię zimę - nie ma co jej porównywać z latem. Lato... upały, baseny i wiele, wiele więcej. Chcę znów poczuć ten letni wiatr, chcę obudzić się w promieniach słońca wpadających przez okno. Jeździć na rowerze, oglądać zachód słońca po 20... Szkoda, że to jeszcze nieprędko - ale bliżej niż dalej. Podsumowując nie chcemy zimy, mam nadzieję, że śnieg już więcej nie spadnie... że zacznie się wiosna. Nie oczekuję wprawdzie jakiś upałów w marcu, ale przyzwoitych temperatur.

 Wake me up in July
Lick the snow from my eyes
Underneath the blue sky
All I need is my bike

ZIMO PRECZ.