Song

piątek, 14 marca 2014

Dzisiaj zbulwersowany.

Jak ja nie znoszę sprawdzianów z języka polskiego!
To dobijające. Przecież mamy do czynienia z naszym, ojczystym językiem. Każdy dobrze go umie, sprawnie się nim porozumiewa... I przychodzi czas na sprawdzian.
Sprawdzian jak sprawdzian - trochę zadań zamkniętych, trochę otwartych. Norma. Co można sprawdzić na takim sprawdzianie?
Nie było to żadne części mowy. Nie była lektura. Po prostu zwykła klasówka, na którą nie było nawet zalecane się uczyć. Czytanie ze zrozumieniem, phi...
Jak można to zawalić?
A można. To takie urzekające ''czytanie ze zrozumieniem'' kryje coś więcej niż tylko miłe słowa i dobre wspomnienia. Przecież można zawalić uczniom życie i wprowadzić mały haczyk..
Towarzyszy każdemu nam od przynajmniej szóstej klasy. Czytanie ze zrozumieniem... a może zgaduj zgadula?
Owszem, mamy tekst. Tekst prosty, łatwy w odbiorze... a później kilka pytań. Nie żeby coś, dotyczą tekstu. A jakby inaczej, co? Ale nie zapomnijmy o haczyku. Ktoś jeszcze go nie widzi?
Pytania są proste... prosta formuła... krótko i na temat. Tak, ale gdzie znaleźć ten TEMAT? Tak, tak w tekście. Chociaż...
Chociaż niezupełnie. W tekście nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie. Sami będziemy musieli to zinterpretować. No dobrze. Dalej brzmi łatwo? No pewnie, zwykle jedna odpowiedź odpada już na pierwszy rzut oka. Później... druga. Zostają dwie. I na tym poziomie moja logika pada. Obie prawie, że niczym się nie różnią. Teraz musisz zgadnąć. Wrócić się i coś wykombinować... Szkoda, że tekst niezbyt pomaga. Zwykle jedno lub dwa słowa dają nam odpowiedź na tamto pytanie. Ale które do czego się odnoszą? Tego nie ogarniesz. No, przynajmniej ja już nie. O ile pierwsze pytania są stosunkowo proste, dalej pod górkę. Czytanie ze zrozumieniem już dawno straciło moje uznanie. Każdy może podany tekst zinterpretować inaczej. Ale kogo to obchodzi? No nikogo.
Później był wiersz. Sytuacja ta sama, może nawet gorsza.
Praca pisemna. Po ostatnim wypracowaniu zastanawiam się, czy moja nauczycielka j.polskiego w podstawówce była zbyt łagodna, czy nagle straciłem możliwości do pisania dobrych prac pisemnych. O ile wcześniej dostawałem szóstki, wiele osób uważało, że mi to wychodzi, teraz ocena to ''dostateczna''. Coś tu nie gra, no.
I jest trójka. Jeżeli moja przyszłość wiąże się z czwórką na koniec, to te najmniejsze wątpliwości przeszłości się spełnią. Kurcze, z dnia na dzień nie zmienia się poziomu humanistycznego na ścisły. Cóż, wychodzi na to, że lepiej liczę niż posługuję się językiem polskim. Jeszcze coś. Nigdy nie sądziłem, że to powiem ale... Wolę matematykę niż język polski. Bardzo lubię biologię, a mój ulubiony przedmiot to chemia... niegdyś język polski. Coś się zmienia. Może kształtuje? A może rzeczywiście nie potrafię posługiwać się ojczystym językiem? Dołujący tydzień. Nara.

1 komentarz:

  1. Mam nadzieję że dostałeś załużoną 4,poza bardzo dobrze opisałeś problem czytania ze zrozumieniem ^^. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń